Barbara Skrzypek nie żyje. Osoba, która przez dekady była jedną z najbliższych współpracownic Jarosława Kaczyńskiego, legenda biura przy Nowogrodzkiej, człowiek-instytucja. Niezawodna, dyskretna, oddana. Atakowana przez media, obrzucana absurdalnymi oskarżeniami, w końcu wezwana na przesłuchanie przez słynną z politycznej nienawiści prokurator Ewę Wrzosek. I nagle – śmierć.
Nie trzeba być wybitnym śledczym, żeby zauważyć, że coś tu nie gra. To nie pierwszy przypadek, gdy ktoś związany z poprzednią władzą jest nękany w atmosferze medialnej nagonki i politycznego zastraszania. Pierwszy, który skończył się tak tragicznie. Neoprokuratura, która twierdzi, że „przywraca praworządność”, stała się narzędziem represji. Ściga nie prawdziwych przestępców, nie ludzi odpowiedzialnych za afery VAT-owskie, nie tych, którzy przez lata drenowali budżet państwa. Nie, ona poluje na ludzi PiS-u.
Barbara Skrzypek – lojalność, profesjonalizm, godność
Kim była Barbara Skrzypek? Dla wielu pozostawała zagadką, postacią niemal mityczną. Ale ci, którzy mieli okazję z nią pracować, wiedzą jedno: była niezastąpiona. Oddana sprawie, zawsze lojalna wobec Jarosława Kaczyńskiego i idei, w którą wierzyła. Nie pchała się na afisze, nie udzielała wywiadów, nie brylowała w mediach. Była cichą, ale kluczową postacią, która przez lata czuwała nad sprawnym funkcjonowaniem zaplecza politycznego. Straszne, że to właśnie ona musiała za mściwość i pokaz siły neoprokuratury zapłacić najwyższa cenę.
Dziś Polska nie jest już państwem prawa, to demokracja warcząca. Neoprokuratura stała się partyjnym narzędziem do eliminacji przeciwników politycznych. Ścigania, zastraszania, zamykania w aresztach wydobywczych, niszczenia ludzi bez wyroku. Barbara Skrzypek nie jest jedyną ofiarą tego systemu. Śledztwa, które niczego nie udowadniają, ale służą medialnemu spektaklowi, są na porządku dziennym. Dziś ściga się polityków PiS-u, jutro ścigać będą każdego, kto odważy się powiedzieć złe słowo o władzy.
Upolitycznieni Bodnarowcy spod znaku Krwawej Luny przenoszą swoje działania również na arenę europejską. Do Brukseli taśmowo wysyłane są wnioski o uchylenie immunitetów europosłów PiS. Pod pretekstem „przywracania praworządności” trwa polityczna vendetta, którą zachodnie elity biorą za dobrą monetę. Gdzie są teraz unijni obrońcy praworządności? Ci, którzy grzmieli o niezależności sądów i walce z politycznym wpływem na wymiar sprawiedliwości? Milczą. Bo to ich sojusznicy trzymają prokuratorską pałkę i mogą nią uderzać bez przeszkód.
Ktoś powie: „Nie interesuje mnie polityka, nie mam nic wspólnego z PiS-em, mnie to nie dotyczy”. Błąd. Kiedy władza raz zacznie używać służb przeciwko politycznym przeciwnikom, nie zatrzyma się na jednej grupie. Dziś ścigają byłych urzędników, jutro wezmą się za przedsiębiorców, za dziennikarzy, za ludzi, którzy ośmielą się krytykować władzę. To nie jest już zwykła polityczna rozgrywka. To brutalna walka o to, kto w Polsce będzie mógł czuć się bezpiecznie, a kto nie.
Śmierć Barbary Skrzypek nie może zostać zapomniana. Nie można udawać, że to tylko nieszczęśliwy przypadek. To efekt atmosfery zastraszenia, nagonki i politycznego odwetu, który stał się główną metodą działania obecnej władzy. Nie możemy milczeć. Nie możemy się bać. Jeśli teraz odpuścimy, jeśli pozwolimy na to, by neoprokuratura działała bez ograniczeń, jutro Polska nie będzie już demokratycznym państwem, ale republiką bananową z policyjnym reżimem.
Chodzi o przyszłość Polski.
Daniel Obajtek